Marta Wiśniewska
Fanka przedłużania włosów - wywiad z Martą Wiśniewską
Marta Wiśniewska uwielbia zmieniać fryzury. Portalowi Fryzjerstwo.pl opowiada o swojej miłości do przedłużania włosów. Pytamy również Mandarynę, co sądzi na temat dowcipów o blondynkach i portali plotkarskich.
Co sądzisz o fryzurach Polek?
Mandaryna: Myślę, że Polki są coraz bardziej odważne, lubią eksperymentować z fryzurami. Cieszy mnie fakt, że kobiety coraz rzadziej farbują włosy w domu. Jak byłam młodsza, też farbowałam włosy sama. Wychodziły mi przeróżne kolory. Raz zdarzyło się, że powstał na mojej głowie kolor zielony. Okazało się, że włosy farbowane inaczej reagują na konkretny produkt, niż włosy naturalne. Kobiety są bardziej samodzielne, niż jeszcze kilka lat temu. Zarabiają własne pieniądze i inwestują w siebie. Coraz więcej kobiet spotyka się w gabinetach odnowy, w salonach fryzjerskich, w SPA. Kobiety nie muszą już prosić o to, aby wyciągnąć od męża domowy przydział na fryzjera. Same zaczęły o sobie stanowić.
Jak często zmieniasz fryzury?
Dość często. Miałam przeróżne fryzury - włosy w kolorze czarnym, pomarańczowym, blond, od długich, aż po czternastoletniego rumuńskiego akordeonistę. To była bardzo krótka fryzura, którą musiałam zrobić po zrezygnowaniu z dreadów. Jestem wierną fanką włosów doczepianych. Kilka godzin i mam długie włosy – uwielbiam to.
Ale dlaczego tak często przedłużasz włosy?
Po pierwsze moje włosy są dość marne, a po drugie jestem bardzo niecierpliwą osobą. Jak tylko zdążę zapuścić włosy do ramion, to od razu je obcinam. Poza tym częste podcinanie jest w przypadku moich włosów wskazane, bo się kruszą i łamią. Jedynym sposobem na przedłużenie moich naturalnych włosów jest w związku z tym ich doczepienie.
Czy, jako osoba niecierpliwa, jesteś w takim razie w stanie wytrzymać ten moment, kiedy doczepiają Ci te włosy?
Nie mam innego wyjścia. Czytam wtedy wszystkie gazety, biorę ze sobą książki, komputer. Dziewczyny w salonie Danuty Gonery są już tak wyćwiczone, że robią to w zawrotnie szybkim tempie. Nieraz trwa to niecałe 4 godziny. Robią to na cztery ręce.
Czy ten salon poleciłabyś każdemu z czystym sumieniem?
Moim zdaniem właśnie w salonie Danuty Gonery pracują najwięksi profesjonaliści. Czasem, jak nie mogę dojechać do Pani Danusi, to eksperymentuję gdzieś na boku. Jednak zawsze wracam z płaczem, żeby ratowała moje włosy.
Czy nie obawiasz się, że skoro tak często przedłużasz włosy, to ulegną one znacznemu osłabieniu?
Jak miałabym mieć swoje włosy, to byłyby one bardzo krótkie, a tego nie chcę. Przyzwyczaiłam się już do grubych, gęstych włosów, które są doczepione. Wtedy czuję się najlepiej. Jak zdejmuję jedne doczepiane, to jak najszybciej zakładam nowe. Na pewno obciążają one moje naturalne włosy, ale używam dobrych kosmetyków – przede wszystkim Kerastase.
Marto, czym jest dla Ciebie kobiecość?
Jest na pewno czymś najpiękniejszym, co nam kiedykolwiek dano, to nasza tajna broń. Można ją wykorzystywać w różny sposób, chociażby w newralgicznych sytuacjach, na przykład pod tytułem policjant. Bardzo często wykorzystuję swój kolor włosów. Idę do urzędu i mówię, że kompletnie nic nie rozumiem, nie wiem, jak wypełnić dane dokumenty.
Nie wkurzają Cię żarty o blondynkach?
Wręcz przeciwnie. Uważam, że są doskonałe i sama często je przytaczam.
Opowiedz w takim razie jakiś zabawny.
Dlaczego blondynka, jak idzie spać, to kładzie przy łóżku dwie szklanki: jedną napełnioną wodą, a drugą pustą? Oczywiście dlatego, że nie wie, czy jak się obudzi, to będzie chciało się jej pić, czy też nie.
A jak łączysz fryzurę ze strojem. Czy ktoś Ci w tym pomaga, czy sama starasz się dbać o swój wizerunek?
Z długimi włosami ma się ten komfort, że można je nosić rozpuszczone. Jak tylko dobrze się je wyprostuje, to już wygląda się ok. Dużo gorzej jest z krótkimi fryzurami. Nie zawsze dobrze się wygląda. Na szczególne uroczystości na pewno sama nie robię sobie jakiś wymyślnych fryzur. Zawsze idę w tym celu do fryzjera. Sama potrafię co najwyżej mocno wyprostować włosy. Na co dzień preferuję koński ogon. Tak jest mi zdecydowanie wygodniej, zwłaszcza, że mam przecież szkołę tańca.
Czy zwracasz uwagę na portale plotkarskie, które komentują, w której fryzurze jak wyglądasz?
Moim zdaniem głupotą jest robienie sondy, czy komuś jest dobrze z grzywką, czy też nie. W moim przypadku jednego dnia grzywka jest, a na drugi dzień może zniknąć i cała sensacja robi się nieaktualna. Podchodzę do wszystkiego z dystansem. Jeśli miałabym się nad każdą opinią zastanawiać, to bym zwariowała i całymi dniami siedziałbym przed lustrem.
Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.
Dziękuję.
Rozmawiała: Paulina Koziejowska




